Strona główna
english
polski

Wystawy


Jarosław Czaja jest aktywny w wielu obszarach kultury. Jest miłośnikiem i znawcą jazzu, archeologiem – odkrywcą megalitycznego miejsca kultu na Łyżce w Beskidzie Wyspowym, redaktorem periodyku „Łukosfera”, regionalistą, a także dyrektorem GOKSiT w Łukowicy, gdzie podejmuje przedsięwzięcia obejmujące sport, muzykę, poezję, sztuki plastyczne oraz wydarzenia regionalne i ludowe. Jednak ponad wszystko pozostaje rysownikiem. Być może tempo życia narzuciło mu właśnie tę formę ekspresji artystycznej – najintymniejsze i najbardziej osobiste medium sztuki.
Rysunek jest czymś bardziej pierwotnym niż malarstwo. Najpierw był rysunek – wyspecjalizowana forma komunikacji istniejąca już dziesiątki tysięcy lat przed wynalezieniem pisma. Według bliskiego nam starożytnego pisarza rzymskiego, Pliniusza Starszego, zarówno Egipcjanie, jak i Grecy, choć przypisywali sobie pierwszeństwo w malarstwie, byli zgodni co do tego, że wszystko „zaczęło się od nakreślenia cienia”. Opowiada on historię młodej kobiety z Koryntu, córki garncarza, która odrysowała na ścianie cień ukochanego wyruszającego w podróż, by móc go wyraźnie zapamiętać. Te same potrzeby są obecne w rysunkach Jarosława Czai – potrzeba komunikacji z drugim człowiekiem i utrwalenia piękna chwili, która za moment przeminie. Od ponad dwudziestu lat mieszkamy w Beskidzie Wyspowym. Od Jarosława Czai oddziela nas góra Modyń, u stóp której mieszkał również wybitny malarz- -kolorysta Piotr Kwit. To region trudny dla kultury – nie ma tu empatii i subtelnej wrażliwości, przetrwać tu może tylko silny. Trzeba być mocnym, aby malując tutejsze krajobrazy dysponować szeroką paletą barw. W pracach artysty dodatkowy efekt kolorom nadaje czarny papier, na którym powstają pastele. W języku włoskim słowo disegno oznacza rysunek, pomysł, koncepcję, konstrukcję, ale także projekt architektoniczny. W renesansie rzeźba, malarstwo i architektura wspólnie nosiły nazwę arti del disegno, czyli „sztuki rysunkowe”. Współczesny artysta, aby uchronić się przed anarchizacją i ideologizacją, powinien być takim właśnie artystą renesansowym – poszukującym inspiracji i pracującym w wielu obszarach kultury, nie tylko w sztukach plastycznych. Do takich osób zaliczyłabym Jarosława Czaję. Małgorzata Sidor